Ślub Michaliny & Roberta
To był niecodzienny ślub… Święto Wojska Polskiego, piękny, sierpniowy, letni dzień. Pannę Młodą zastaliśmy w pięknym, rodzinnym ogrodzie na 3h przed ślubem plecącą swój wianek z kwiatów polnych. Pamiętam, że byliśmy wtedy bardzo zaskoczeni. Michalina ze spokojem w głosie opowiedziała nam, że po tym, jak już skończy swój wianek, będzie się malowała, siostra pomoże jej podkręcić włosy, a jeśli zdążą, to pomalują jeszcze paznokcie. Wchodząc do domu zostaliśmy ciepło przywitani przez Panią Mamę i rozpoczęliśmy obserwowanie rzeczywistości rodziny, do której w tym dniu nas zaproszono.
Rodzina Michaliny i Roberta to ludzie bardzo zżyci, celebrujący wielkie momenty z uwagą i należytą godnością. Ich domy są wypełnione zwyczajami i tradycjami. Wiele z nich przyniosło tego dnia łzy wzruszenia i radości.
